Gimnazjum, liceum i nowa matura - ten system miał sprawić, że korepetycje nie będą już potrzebne. Tymczasem większość uczniów, nawet tych z najlepszych szkół, płaci za dodatkową naukę; zwłaszcza matematyki, która znów staje się przedmiotem obowiązkowym na maturze.
Przed "królową nauk" wszyscy czują respekt. - Kiedy dowiedzieliśmy się, że matura z matematyki nas obowiązuje, część z nas już miała pewne zaległości w materiale. Poza tym te korepetycje mobilizują też do pewnej systematyczności - mówi Dominika Matuszak.
Najbardziej matury z matematyki boją się humaniści. Dla nich najważniejsze jest, by zdać - nieważne, z jaką liczbą punktów. - U mnie w klasie raczej większość chodzi na korepetycje, by dać sobie po prostu radę z maturą, bo taka jest prawda: gdyby nie była ona obowiązkowa, nikt z nas by jej nie wybrał - przyznaje Adrianna Czubak.
W klasach można znaleźć zaledwie po kilka osób, które wierzą w swoje umiejętności. Reszta woli zapłacić. I to niemało. Jedna godzina korepetycji kosztuje od 20 do 60 zł. Wielu rodziców nie oszczędza jednak na tych wydatkach, by nie ryzykować ewentualnej porażki.
- Przy założeniu, że jest ich, powiedzmy cztery-sześć w miesiącu, to już jest kwota kilkuset złotych, która na pewno ma znaczenie w każdym budżecie - uważa Waldemar Matuszak, ojciec maturzystki.
Rodzice płacą, a studenci i nauczyciele zacierają ręce. Dla nich to dochodowy biznes. Za pieniądze wytłumaczą to, czego nie potrafili lub nie zdążyli nauczyciele na lekcjach. - Jest za mała liczba godzin, nauczyciele różnie przerabiają materiał, sprawdziany nie wyglądają jak matura. To jest problem - ocenia Krzysztof Jankowski, student udzielający korepetycji.
Nauczyciele i władze oświatowe twierdzą, że sposobem na sukces nie są pieniądze, ale wiara w siebie. - Nie ma takiej treści, bez względu na przedmiot, której uczeń nie byłby w stanie opanować. To wszystko zależy od motywacji - podsumowuje Ewa Ludwikowska z kuratorium oświaty.
Sama wiara jednak nie wystarczy. Wielu uczniów po prostu nie daje sobie rady z przedmiotami ścisłymi. Do tego też trzeba mieć predyspozycje. - Zdolności, to nie ma co oszukiwać, także, ale przede wszystkim ciężka, systematyczna praca. Te dwie rzeczy wpływają na to, jak on się do tej matury przygotuje - twierdzi Mariusz Adamczak, nauczyciel z I LO w Bydgoszczy.
Marta Jastrzębska