Wraz ze spadkiem temperatury w aptekach rosną kolejki. Przeziębienia o tej porze roku to norma. Tym razem pacjentów atakują jednak nie tylko zarazki - także doniesienia o epidemii grypy za wschodnią granicą.
Nie każdy ma pewność, że go nie zaatakuje grypa. Dowodem na to są maseczki ochronne, które zniknęły z bydgoskich aptek. Nie brakuje za to leków - na receptę i bez. Większy ruch to jednak jeszcze nie oblężenie. Lekarze przekonują, że powodów do paniki nie ma. Zwłaszcza, że zwykła, sezonowa grypa, jest znacznie groźniejsza niż wirus AH1N1 - przede wszystkim dla osób starszych, osłabionych chorobą czy małych dzieci.
Dlatego, zamiast wychodzić na ulicę w maseczce ochronnej, wystarczy zachowywać się racjonalnie. - Unikać zatłoczonych pomieszczeń, zrezygnować z jazdy autobusem, tramwajem, gdy nie jest to konieczne i dbać o siebie - wylicza dr Anita Olczak z Wojewódzkiego Szpitala Obserwacyjno-Zakaźnego w Bydgoszczy.
Co nie oznacza wcale, aby łykać leki bez ograniczeń, bo i to może zaszkodzić. - Pacjenci będą brali leki o różnych nazwach, gdzie substancja czynna jest ta sama i to może być groźne - przestrzega Zofia Wrzesińska, kujawsko-pomorski inspektor farmaceutyczny.
W walce z chorobą można pomóc też sąsiadom. Zbiórkę pieniędzy dla Ukrainy rozpoczęła Caritas Diecezji Toruńskiej. Środki higieniczne i przeciwgrypowe będzie zbierał też Urząd Marszałkowski. To nie koniec pomocy: 50 tys. zł dla partnerskiego Łucka przekaże Toruń, który uruchamia także specjalne konto bankowe.
Michał Adamski