Uczniowie z kilkudziesięciu kujawsko-pomorskich placówek, które uczestniczyły w programie "Owoce w szkole", od przyszłego semestru nie będą już otrzymywać porcji zdrowia. Szkoły przeoczyły termin naboru Agencji Rynku Rolnego. Nie dopisali także dostawcy. Zgłosiło się ich tylko sześciu.
Uczniom Szkoły Podstawowej nr 60 w Bydgoszczy owoce i warzywa z powodzeniem zastępują dotychczasowe przysmaki z drugiego śniadania. - Odkąd dostajemy owoce w szkole, zaczęłam bardziej lubić je i warzywa - mówią.
Nawyki dzieci się zmieniają, już wkrótce zmieni się jednak także skład ich drugiego śniadania. Od przyszłego semestru uczniowie nie będą już otrzymywać witaminowej porcji. Przedstawiciele szkoły nie złożyli w terminie, czyli do 16 listopada, wniosku do Agencji Rynku Rolnego w Bydgoszczy.
Do ARR zgłosiło się 370 placówek, chcących wziąć udział w programie "Owoce w szkole" w drugim semestrze. To prawie o 60 mniej niż w poprzednim naborze. Większość dyrektorów szkół tłumaczy, że przeoczyło termin. Ten jednak jest nieodwołalny. Dostawców owoców i warzyw zgłosiło się tyle samo, co w pierwszym naborze - zaledwie sześciu. - Problem tkwi w wymogach sanitarnych, które muszą spełniać dostawcy - przyznaje Henryk Igliński, dyrektor ARR w Bydgoszczy.
Ostateczna lista szkół, które będą otrzymywać owoce i warzywa w drugim semestrze oraz firmy, które będą je dostarczać, Agencja opublikuje w grudniu.
Maria Sikorska