Sobota, 21 listopada 2009  
Szukaj: 
TVP Internet
POGODA  na 21 listopada: 10-12 °C
Program TV
TVP.PL > TVP KATOWICE > AUDYCJE >
SERWISY SPECJALNE
Edukacja
Społeczne i Reportaże
Gospodarcze, publicystyka
Kultura i rozrywka
Sport
SERWISY SPECJALNE
Serwis 1
ostatnia aktualizacja: poniedziałek, 19 października 2009 godz. 16:20
To brzmi! - odcinki archiwalne

To brzmi - lista: sobota, godz.16.50
To brzmi - propozycje: poniedziałek, godz.17.00 i środa, godz.7.45
Zespół RADOGOST
Zespół Forteca
THE NUTS
Zespół BLACK TOWER
Karim – raper z Bielska–Białej
Zespół "L.stadt"
ZESPÓŁ KOALA BAND
Zespół "Highway"
Zespół "Ścigani"
Zespół NEFRE
Zespół UNDERGROUND
ART MUSIC TRIO
Grupa „dzień dobry”
Zespół Anima Liberti
Michał Czachowski
„TIFE TIFE”
SOLEI
Drake
KRZYŻ:CROSS
KTP
ESUS
Nieformalni
BANANA BOAT
VINTAGE
KABARET "DŁUGI"
The Road
"Droga ewakuacyjna"
LONDON TYPE SMOG
Full Light
Blockheads
Top secret

 

CHCESZ, BY TELEWIZJA KATOWICE WYPRODUKOWAŁA
TWOJEMU ZESPOŁOWI PROFESJONALNY CLIP? PRZYŚLIJ SWOJE DEMO z własną kompozycją i własnym tekstem do programu TO BRZMI

TVP Katowice
ul. Telewizyjna 1
40-953 Katowice


Program "To Brzmi" prezentuje lokalne zespoły , które dzięki Telewizji Katowice mają szanse zaistnieć poza "garażem".

Przez całe wakacje w Tygodniku Regionalnym prezentowaliśmy produkowane przez nas teledyski miejscowych grup o rożnej stylistyce. Teraz pora, by prezentowane przez nas zespoły promować szerzej i wykorzystać przygotowane już clipy. Powodzenie i popularność tych produkcji, a przede wszystkim liczba nadsyłanych płyt dowodzą, że był to tzw. strzał w dziesiątkę. Zespoły oglądają się wzajemnie, przekazują sobie informacji o programie.
Głównym założeniem programu jest promocja nie odkrytych jeszcze talentów. Chcemy, by zespoły nie zaistniały jak iskra - ale funkcjonowały w programie stale. Stąd na teledyskach nie kończy się nasza współpraca. Do każdej z wybranych przez nas już grup - teraz wracamy, by przygotować o nich cały program. Jeśli grupa będzie się rozwijać -będzie u nas gościć nawet wielokrotnie.

"To brzmi" jest programem, w którym z kamerą dokumentalną towarzyszymy zespołom. Grupy pokazujemy na próbach, podczas przygotowań do koncertów, na koncertach, w studiu nagrań, czy wreszcie podczas ich koncertowych tras. Najważniejsze jest pokazanie wzajemnych relacji wśród członków grupy i ich otoczenia. W każdym odcinku zamieszczamy wykaz koncertów danego zespołu - tak by widzowie mogli zobaczyć dany zespól "na żywo". Każdy odcinek zawiera też informacje o dotychczasowych dokonaniach grupy. (chodzi zarówno o nowe kompozycje, jak i informacje o nowych płytach.)

Na Wasze zgłoszenia czekają twórcy programu: Aleksandra Fudala i Sławomir Chudowski.

Zespół RADOGOST

 

Skrzypce i metal. Kiedy słyszymy to połączenie wiemy, że gra Radogost – mówią fani zespołu. Nietypowa muzyka pozwoliła piątce młodych osób zaistnieć. Przez dwa lata zagrali ponad 30 koncertów i nagrali 3 płyty. Mówią, że muzyka ich kształtuje, czują, że z koncertu na koncert, coraz bardziej doskonalą się i to właśnie sprawia, że kochają grać.

Goszki i Maniek to kumple z podstawówki. Obaj mieszkają w Ustroniu. Razem też dojeżdżają na studia do Bielska-Białej. Goszki to typowy góral. Nie wyobraża sobie życia bez nart. Kiedy miał dziesięć lat, ojciec uczył go stawiać pierwsze kroki na deskach. A, że mieszka kilkaset metrów od wyciągu, to często przychodzi tu ze swoim kolegą Przemkiem poszusować.

Maniek trafił do zespołu po pierwszym koncercie grupy, kiedy Musii stwierdził, że nie pogodzi gry na gitarze i śpiewu. Studiuje Ochronę Środowiska. Jest w trakcie pisania pracy inżynierskiej. Poza nauką grywa na gitarze. Przyznaje, że muzyka to jego najwierniejsza miłość.

Jano i Mussi znają się z piaskownicy. Mieszkają po sąsiedzku w Brennej. Janek jest najmłodszym członkiem zespołu. Uczy się w technikum informatycznym. Dwa razy w tygodniu z kolegami gra w piłkę nożną. Trenuje w młodzieżowym klubie LKS Beskid-Brenna.

Musii pracuje w Ośrodku Promocji, Kultury i Sportu w Brennej. Zajmuje się akustyką podczas koncertów organizowanych przez ośrodek w miejscowej „Piwnicy artystycznej”. Co dwa tygodnie spotyka się tu młodzież z Brennej i okolic. Musii ma na swoim koncie także dwie solowe płyty.

Basistów w Radogoście było już trzech. Ostatnim jest Bartek – gitarzysta i wokalista także dwóch innych zespołów. Bartek mieszka w leśniczówce w Wiśle Dziechcince. Ojciec jest leśniczym. To on nauczył syna gry na gitarze. Własny instrument Bartek dostał, kiedy skończył 12 lat. Od tamtego czasu kompletuje swój sprzęt. Na ścianie w pokoju wiszą już 4 gitary. Ostatnio dokupił kolejną. Przyznaje, że to drogie hobby, ale jak mówi dla takiego brzmienia warto oszczędzać.

Nazwa zespołu pochodzi od imienia pogańskiego bóstwa. Radogost oznacza goszczącego na obcych ziemiach – najeźdźcę wojennego. Taki jest też charakter muzyki zespołu. Teksty piszą na podstawie mitów i lokalnych legend. Mówią, że ich celem jest przypomnieć o zapomnianych opowieściach w nietypowej aranżacji Folk-Metalu.

Grupa powstała latem 2006 roku. Na początku w planach mała nagranie zaledwie kilku utworów. Zapał pojawił się wówczas, gdy kiedy dostali propozycję zagrania pierwszego koncertu w miejscowym pubie. I to właśnie w takich miejscach najczęściej powstają nowe teksty i nowa muzyka.

Już po kilku miesiącach od założenia kapeli wydali swoją pierwszą płytę „Dwa hektary żywego lasu”. Z niej pochodzi utwór, do którego teledysk nagrała Telewizja Katowice.

Ostatnio skończyli prace nad albumem „W cieniu wielkiego Dębu” To pierwsza profesjonalnie wydana płyta zespołu. Do swych sukcesów zaliczają koncert, który zagrali ze znanymi w świecie folk-metalu zespołami: Arkoną i Butterfly Temple. Koncertowali w Czechach i na Słowacji. Wiosną planują zaśpiewać we Wrocławiu, Poznaniu i Opolu.



Zespół Forteca

 

Zespół FORTECA pochodzi ze Szczyrku. Gramy rock/metal patriotyczny. Repertuar muzyczny związany jest z wydarzeniami z okresu II wojny światowej, opowiada o zmaganiach wojennych naszych żołnierzy oraz o ciężkiej doli cywilów. Na swój sposób propagujemy postawy patriotyczne i przypominamy o hołdzie krwi złożonym przez naszych bohaterów.

Na początku nie mieliśmy pojęcia, co z tego wyjdzie, chcieliśmy po prostu grać i razem napić się piwa. Działania wojenne w 2006 zleciały nam na tworzeniu muzyki i kompletowaniu składu. W tym czasie nagraliśmy w domu płytę „Żołnierz Polski”, która w połączeniu ze „Słońcem Września” służy nam jako album promocyjny - demo naszego zespołu.

W ciągu wydarzeń wojennych do naszej kompanii dołączyli nowy porucznik (na wokalu) Maksymilian oraz plutonowy (na gitarze) Mateusz. Niestety Mateusz poległ w boju chwały a na jego miejsce sztab wyznaczył chorążego Patryka (gitara). Sztab dowodzący tworzą generał broni Siano (gitara) - głównodowodzący wojsk Fortecy oraz pułkownik Marek (perkusja) i major Dawid (bas).

Zostaliśmy rzuceni na pierwsza linię frontu 14 stycznia 2007 roku. O godzinie dwudziestej wyszliśmy z okopów zdobywając bastion serc ludzi którzy przyszli na nasz pierwszy koncert. Kolejnych kilkanaście bitew stoczyliśmy na południu Polski w różnych miejscach. Akcje zaczepne na tyłach wroga odbyliśmy również m.in. w Katowicach, Częstochowie i Warszawie.

Zaprawieni w bojach gotowi jesteśmy do dalszych potyczek - walka wciąż trwa!!

Zapraszamy na:
www.fortecamuz.ovh.org
www.myspace.com/forteca

THE NUTS

 

Mają po 19, 20 lat i zdecydowany zamiar by ciężko pracować i swoją muzyką podbić świat. The Nuts – to czwórka nieco zakręconych, młodych muzyków wspierana przez ojca basisty, który pełniąc rolę ich menadżera, zorganizował im salę do prób na zapleczu swojego gabinetu weterynaryjnego.

Mają tu idealne warunki do pracy – nikt nie przeszkadza… Wcześniej bywało z tym różnie. Zaczynali w remizie… Bo strażacy uwierzyli, że hałaśliwą muzyką the Nuts przepędzą z remizy myszy. Gryzoniom jednak odpowiadała twórczość the Nuts. Gorzej ze strażakami. Zamiast myszy z remizy wypędzili zespół…

Mimo tego incydentu sprzed lat Fazi, czyli Sławek Bezegłów – gitarzysta the Nuts i uczeń Liceum Wojskowego w Bielsku-Białej – nie żywi urazy do strażaków i dzielnie służy w Ochotniczej Straży Pożarnej.

Suseł czyli Lucjan Sysło – perkusista the Nuts – również uczeń Liceum Wojskowego w Bielsku Białej – ma dwie pasje: muzykę i wojsko. Jego pokój pełen jest militarnych trofeów a skoki ze spadochronem to jego hobby.

Jakub Bartków – czyli Świr – do the Nuts dołączył ostatni. Ale to on najbardziej uosabia sens nazwy zespołu. The Nuts po angielsku znaczy właśnie Świry. Jakub uwielbia szybką jazdę samochodem. Studiuje na Uniwersytecie Śląskim w Gliwicach.

Przeciwieństwem Świra w the Nuts jest basista Jakub Pisulak – Qbson. Najbardziej, spokojny i opanowany. Muzyczne zainteresowania dzieli ze Studiami na Weterynarii w Lublinie. Najchętniej odpoczywa łowiąc ryby. Wtedy też przychodzą mu do głowy najlepsze kawałki…

The Nuts grają od pięciu lat. W pełnym, czteroosobowym składzie od niespełna dwóch. Jeszcze w trójkę nagrali swoją pierwszą płytę zatytułowaną: Bless You All.

Po zajęciu II miejsca na „Rock May Festival” w Skierniewicach, znakomity dziennikarz muzyczny Marek Wiernik powiedział: „Kiedyś było Sex Pistols, teraz jest the Nuts.”

Na festiwalu w Skierniewicach the Nats zdobyli najważniejszą nagrodę – przyznawaną przez publiczność.

Twórczość the Nuts zrecenzował francuski portal muzyki rockowej:

„Punk rock z Polski? Niemożliwe! A jednak… Bardzo melodyjne, szybkie rockowe granie i świetne wokale. Dobrze nagrana płyta, którą polecam” Morgan, Music-Industry.

The Nuts nagrywają właśnie swoją drugą płytę, która ukarze się w przyszłym roku. Na tym albumie będzie również utwór „Na chwilę”, do którego teledysk wyprodukowała Telewizja Katowice.

Zespół BLACK TOWER

 

Byli na wszystkich zlotach w Polsce. Ich teksty znają na pamięć. Czerń, skóry, krzyże i martnesy. Tacy są fani zespołu Depech Mode. Tacy są też członkowie Black Tower. Muzycznie i wizualnie , choć fascynacja depeszami nie oznacza powielania.

Zaczęło się od pożyczonego syntezatora. Mariuszowi i Arkowi Grajko tak spodobało się brzmienie tego instrumentu, ze postanowili kupić własny. Potem wszystko potoczyło się w przyspieszonym tempie - kredyty na instrumenty, poszukiwania kolejnych muzyków i pierwsza płyta wydana własnym sumptem.

Nazwa zespołu - Black Tower - powstała na cześć starych, stereofonicznych wież – zwykle czarnych. Taki właśnie sprzęt towarzyszył Arkowi Grajko , gdy tworzył pierwsze kompozycje.

Muzyczna droga Black Tower do łatwych nie należy. Na sali prób w dawnym domu kultury w Gliwicach–Łabędach, by dobrze nagrać vocal, muszą korzystać z kuchennej szafki Sprawdzili – tłumi najlepiej. Wszystko, co zarabiają, inwestują w zespół. Na profesjonalny sprzęt zapracowali remontując jednorodzinny domek.

W 2006 roku powstaje oficjalny materiał koncertowy, którego jako pierwsza wysłuchała publiczność w Bytomiu. Dwa lata później Black Tower w składzie:

Mariusz Grajko – vocal
Arkadiusz Grajko – klawisze
Piotr Pasternak – gitara
Piotr Jankowski - klawisze

wydaje kolejny krążek „Hybryda”. Zespół nagrywa też pierwszy teledysk do utworu „Quo”, którego producentem jest Telewizja Katowice.

Nie jeżdżą na konkursy i festiwale - wolą kluby, niekoniecznie kameralne, gdzie liczy się brzmienie i kontakt z publicznością. Krytycy piszą o nich dobrze, choć wciąż za mało, by zaistnieć na rynku.

„”Trudne tematy egzystencjalne podejmowane przez Black Tower, wplecione w muzykę elektro, stanowią o atrakcyjności zespołu.” www.onet.pl

„Mroczne, elektroniczne detale, niski, transowy wokal i ciekawie brzmiąca, gitara. Tak w skrócie można opisać to co dzieje się na płycie” www.postindustry.org/archive

Autorkę tekstów Edytę Żanetę Wierzbicką poznali przez internet - na forum fanów Depeche Mode. Nauczycielce geografii ze Szczecina tak spodobała się ich muzyka, że napisała do niej słowa - jak twierdzą członkowie Back Tower - wyjęte prosto z ich dusz. Śpiewają po polsku, bo chcą, by wszyscy rozumieli ich teksty.

Do tej pory na zlotach depeszów bywali jako goście – teraz zagrali jako gwiazda imprezy. Najpierw w Gdańsku, potem w Katowicach.

Karim – raper z Bielska–Białej

 

Kultura hip-hopowa – jak opowiada Karim – raper z Bielska-Białej – składa się z czterech głównych elementów – rapowania właśnie, skreczowania – dla mniej wtajemniczonych – bardzo specyficznego puszczania muzyki z płyt. Kultura hip-hopowa to również malowanie graffiti i taniec break dance.

Karim – rapuje – i to jest jak mówi - jego wkład w tę kulturę… Spotkaliśmy go, gdy udzielał wywiadu Kasi - młodej dziennikarce…

Przydomek Karim pochodzi z początków jego hip-hopowej pasji. Gdy próbował swoich sił w graffiti. Tak podpisał kilka swoich prac. I został Karimem. Przypomina sobie, że przy wyborze pseudonimu artystycznego inspirowała go nieco postać jednego z najsłynniejszych amerykańskich koszykarzy…

Karim tworzy od ponad dziesięciu lat. Nie przerwał pracy nad swoimi produkcjami nawet, gdy przez trzy lata mieszkał w Wielkiej Brytanii. Poznał dzięki temu bardzo dobrze brytyjską scenę hip-hopową. Wrócił w ubiegłym roku. Studiuje dziennikarstwo muzyczne we Wrocławiu. Jednak najważniejszym miejscem na ziemi jest dla niego jego rodzinne - Bielsko-Biała. Lubi wracać do takich miejsc jak wiadukt przy ulicy PCK… Kultowe miejsce dla wszystkich bielskich hip-hopowców…

Meridialu – to skład Karima – czyli ludzie, z którymi tworzy swoje kompozycje. Pracuje z nimi przy wszystkich swoich produkcjach. Część to jego solowe projekty, część wspólne dzieła Meridialu. Swoją muzykę wydają na nielegalach czyli w slangu hip-hopowym – płytach wydanych undergroundowo, za własne pieniądze. Takich nielegali Karim i Meridialu mają na swoim koncie już dwanaście. Nielegala nie można kupić w normalnym sklepie muzycznym… www.raplapto.com

Ostatnią płytą Karima i Meridialu jest album „Dekada” podsumowujący dziesięć lat ich współpracy. Warto wspomnieć, że pierwszego nielegala Karim wydał w 2000 roku, gdy miał szesnaście lat. Z nielegala z 2006 roku – zatytułowanego „Koszmar powraca” pochodzi nagranie „Z dnia na dzień”, muzykę do tego kawałka zrobił Zack, teledysk - Telewizja Katowice.

Twórczość Karima bardzo dobrze oceniają fani hip-hopu, którzy wypowiadają się na internetowych forach:

Polecam oba ostatnie nielegale Karima - oryginalne podkłady, dosyć dobre teksty. Podobają mi się, bo chłopak promuje hip-hop jako kulturę.
Aende – forum na Hip-hop.pl

Ostatnio zaimponował mi w "Silesia na śląskich bitach" i bardzo podoba mi się jego teledysk na tej stronie!!! Nie słyszałem wszystkiego co stworzył ale jeżeli jest tak dobry jak to co słyszałem to MEGA respekt!
Gengstajl - forum na Hip-hop.pl

W tej chwili Meridialu to piątka przyjaciół, którzy trzymają się razem od podstawówki dzięki swojej hip-hopowej pasji. Oprócz Karima w składzie Merdialu są: trzej raperzy Mięki, Staf i Młody, który również jest producentem większości podkładów muzycznych wykorzystywanych przez zespół. Skład uzupełnia Dj. WBK, który opanował perfekcyjnie trudną sztukę skreczowania. Na swój koncert do Tychów jadą pociągiem…

Ludzie Meridialu współpracują ostatnio ściśle z legendą hip-hopu – Fokusem, znanym z takich projektów jak Paktofonika czy Pokahontaz.

Ostatnia, wspólna trasa koncertowa tych wykonawców - oprócz płyty „Dekada” Meridialu promuje legal Fokusa „Alfa i Omega”. Karim pracuje teraz nad materiałem na swoją kolejną płytę, która ukarze się w przyszłym roku, pod tytułem „Wiem, że warto”. Jest szansa na to, że będzie to już legal – czyli płyta, którą będzie można kupić normalnie w sklepie muzycznym. Czego Karimowi i fanom dobrego hip – hopu z całego serca życzymy…

Najbliższe koncerty Meridialu:

07.12 Wrocław – klub WZ
20.12 Bielsko-Biała – klub Rude Boy

Zespół "L.stadt"

 

Znali się tylko z widzenia do czasu, gdy Łukasz Lach i Radek Bolewski zostali zaproszeni do Strasburga, Stutgartu i Łodzi do projektu integrującego miasta partnerskie. Tam - przez tydzień mieli okazje nie tylko bliżej się poznać ale i razem grać.

Zadebiutowali koncertem na Camerimage w 2003 roku. Rok później wystąpili w Monachium, Stuttgarcie oraz na festiwalach: Class Rock we Francji oraz Dialogu Czterech Kultur. Równolegle gromadzili materiał na pierwszą płytę .

Pierwszy teledysk do utworu Gore postał w Los Angeles .Klip łączy internetową społeczność. Internauci mogą nagrać własne wykonanie utworu i zamieszczać na internetowej stronie. Drugi teledysk do tej samej kompozycji wyprodukowała Telewizja Katowice.

Grupa – L.stad - czyli Miasto Łódź to:

Łukasz Lach – vocal, gitara, klawisze

Adam Lewartowski – gitara basowa, scratch

Radek Bolewski – perkusja

Andrzej Sieczkowski – perkusja

Dwie perkusje w zespole - to nie usilne poszukiwanie nowego brzmienia – raczej odkrycie, dokonane na jednej z prób, skutkujące tym, że ich muzyka jest bardziej energetyczna.

L.stadt to finaliści ogólnopolskiej akcji Gazety Wyborczej „gra muzyka”, akcji promującej młode zespoły z całego kraju. Zespół otwiera też cykl telewizyjnych koncertów transmitowanych na żywo przez telewizję Łódź oraz Polskie Radio.

Ich muzyka gości na scenie Teatru Nowego w Łodzi w spektaklu Yotam oraz w filmie „Aleja gówniarzy”. L.stad trafia też na składankę Programu Trzeciego Polskiego Radia „Ofensywa”

W 2007 roku Przekrój, portal onet.pl oraz gazeta.pl uznają zespól za nadzieję polskiej sceny muzycznej.

„Nadzieja polskiej muzyki”

www.onet.pl

„Fantastycznie. Idealne, świeże brzmienie”

www.gazeta.pl

a dziennikarze nazywają ich polskim The White Strips”

2007 rok to także mysłowicki off festiwal - znaczący dla grupy z dwóch powodów - tuż po nim dostają poważną propozycje wydawniczą oraz poznają bliżej zespół Myslowitz, którego muzycy wspierają łódzką grupę. W lutym 2008 ukazuje się debiutancki album zespołu. Do jedynego polskojęzycznego utworu na krążku zatytułowanego „Londyn” powstaje animowany teledysk, w całości złożony ze zdjęć wykonanych klatka po klatce. Rozpoczyna się sezon koncertowy. Grupa otwiera jedną ze scen FESTIWALU OPEN’ER, gości na festiwalu polonijnym w Londynie, gra w Niemczech i Chorwacji.

Muzycy L.stadt wyznają filozofię drobnych kroków. Powoli ale do celu. Nie chcą być mega gwiazdą. Ich marzeniem jest żyć z tego, co lubią. Obecnie pracują nad drugą płytą, której premierę zaplanowano na wiosnę.

KONCERTY

28.11 godz.20.00 – Centrum Kultury we Wrocławiu

29.11 godz. 21.00 – Klub Andergrant w Olsztynie

30.11 godz. 20.00 - Klub PapryKa w Sopocie

30.01 godz. 20.00 – Atmosfear Pub w Raciborzu

ZESPÓŁ KOALA BAND

 

Na początku lat 90. w Tarnowskich Górach powstał zespół NETOPSHE. Wówczas trio: Jacek Figura - bębny, Wojtek „Bolo” Szyszko - bas i Eugeniusz „Giena” Borecki - gitara. Gdy do zespołu dołączył Daniel „Daniłka” Wiśniewski grający na gitarze i na skrzypcach oraz Robert „Rupert” Pyrek – instrumenty klawiszowe, zmieniła się też nazwa – i tak powstał Mr. Koala.

Po serii koncertów muzycy zaczęli eksperymentować z instrumentami akustycznymi – wtedy do grupy dołączyli Bartek „Bartos” Kuźniarz – gitara i Jerzy „Jurcyś” Lendor – instrumenty perkusyjne. Od tego czasu występują jako KOALA BAND… W tym składzie nagrali swoją pierwszą płytę zatytułowaną ‘DRABINA’.

KOALA BAND to niezwykłe zjawisko na śląskiej scenie muzycznej. Utrzymują się w tradycji śląskiego bluesa ale w ich muzyce słychać wiele ciekawych pomysłów – słychać harmonijkę, flet, skrzypce, akordeon a nawet fortepian a w tekstach dystans do otaczającej nas rzeczywistości.

Członków zespołu łączy wielka przyjaźń a muzyka to ich największa pasja… Trudno jednak dzisiaj z muzykowania się utrzymać, więc muszą znaleźć również czas na jakieś inne zajęcia…

Zespół "Highway"

 

Czerwiec 2001 roku i pierwsze spotkanie pierwszego składu Highway’a na Jam Session w Bytomiu, ale pierwsze urodziny grupy do 4 lipca - gdy do zespołu dołącza pierwszy wokalista Roman Czyba. 2 lata później zespól nagrywa swe pierwsze demo z 5 autorskim utworami. Dawna rozdzielnia prądu w Zabrzu Mikulczycach. To tu powstają kawałki rodem z Południa Stanów.

Grają wyłącznie własne kompozycje. Na gościnne występy w zespole dają się namówić m.in. Jerzy Styczyński z Dżemu oraz Andrzej Nowak z TSA.

Ostateczny skład grupy to:


Tomek „Dynam” Domieracki – vocal
Marek „Maniol” Manicki – gitary
Michał „Niedźwiedź” Nit – gitary, banjo, harmonijka
Tomek „Peruła” Cygan- gitara basowa
Rafał „Rafi” Waniek – perkusja
Jacek”Dżako” Zając – instrumenty klawiszowe


Więcej o zespole

Zespół "Ścigani"

 

Pierwszym drobnym sukcesem zespołu było dostanie sie do finału festiwalu "Rock bez Igły" 2002 w Rudzie Sląskiej, a potem przyszły kolejne:

*Pierwsze miejsce na ogólnopolskim przeglądzie zespołów rockowych "Garażówka" 2003,
*III-miejsce na Festiwalu im.Ryska Riedla w Tychach 2003
*Pierwsza nagroda na festiwalu Blues na Skałce (przepustka na Rawę Blues 2003)
*Grand Prix Sopot Blues Festival 2004
*Grand Prix Przeworsk Festival
*Trzecie miejsce na Kraśnik Blues Meetingu 2004
*III-miejsce na Festiwalu im. Ryska Riedla w Tychach 2004
*I Nagroda na Festwalu - Blues nad Bobrem 2004 - Bolesławiec
*I Miejsce w konkursie "Dni Rudy Śląskiej przepustka na wielką scenę" - sponsoring płyty
*II miejsce na Festiwalu im. Ryska Riedla w Tychach 2005 *ODKRYCIE ROKU wg ankiety BLUES TOP 2005
*PŁYTA ROKU wg ankiety BLUES TOP 2007

Skład:
Maciej Lipina - śpiew, gitara
Rysiek Rajca - nperkusja, chórki
Slawek Bywalec - bas, chórki
Paweł Ambroziak - gitara, chórki

Zespół NEFRE

 

Zanim znaleźli się w tym miejscu, ćwiczyli w piwnicy Zespołu Szkół Plastycznych w Częstochowie. Na jednej z półek stała figurka Nefretete, stąd miejsce prób nazwano Nefreciarnią, a zespół po prostu.... Nefre.

Pierwszy duży koncert dali po 3 miesiącach prób - jako support grupy T. Love na stadionie Skry. Postawili wszystko na jedną kartę. Jeśli zostaną dobrze przyjęci – warto grać. Udało się. Rok później wydali debiutancką płytę „Słuchaj”, a pozornie mało znany zespół został nominowany do SUPER JEDYNEK - w kategorii debiut roku.

Muzyka Piotra „Dzikera” Chrzatka/vocal/, Kamila „Kamilosa” Ostrowskiego /gitara/i Dominiki Skowron,/vocal/ wspomagana brzmieniem Pawła Grucy/klawisze/, Daniela Pomorskiego/trąbka/, Mariusza Migasa/perkusja/ czy Tomasza Kiepury/bas/, grajacych także w innych składach, to mieszanina reage, raga, popu, funky i hip-hopu.

Koncertów nie liczą i nie dzielą na ważne i mniej ważne. Grali m.in. w Spodku dla poszkodowanych podczas trąby powietrznej, w Częstochowskiej Filharmonii na rzecz tamtejszego Hospicjum, w Bułgarii na Bałkańskim Festiwal Młodych, gdzie reprezentowali Polskę i wygrali czy też na śląskich eliminacjach do Debiutów Opole 2007, które tez wygrali. Liczą się głównie z opiniami fanów, a Ci o zespole mówią tak:

„Dziękuję, ze jesteście” Olaf

„Rewelacyjny koncert, super muza, super zabawa. Świetnie” Kamila

Zródło: www.nefre.art.pl

Ich animowany teledysk „Kto wie” zdobył grand prix Częstochowy oraz nagrodę festiwalu filmowego „Częstochowa w Kadrze”. Był także jednym z najczęściej emitowanych teledysków w telewizjach muzycznych w 2007 roku. Nefre, choć młode stażem podbijało rynek muzyczny i... telewizyjny. Gościli w Kawie czy herbacie, Pytaniu na śniadanie i u Kuby Wojewódzkiego.

Po sezonie koncertowym 2008 – skupili się na materiale na drugą płytę „Patrz”, której premiera w grudniu.

KONCERTY NEFRE
28 XI – KALISZ, KLUB „POD MUZAMI”
6 XII – CZĘSTOCHOWA „TEATR FROM POLAND” – promocja płyty „Patrz”.

Zespół UNDERGROUND

 

Wszystko zaczęło się od pękniętego talerza. Blachy jak mówią perkusiści. Pod koniec lat dziewięćdziesiątych dwa początkujące zespoły korzystały ze wspólnego sprzętu. Pęknięty talerz był przyczyną poważnego konfliktu między młodymi muzykami. Od tego czasu skończyły się wspólne próby. Underground był jednym z tych zespołów. Drugi miał mniej szczęścia. Rozpadł się po kilku miesiącach. Jednak… Wokalista z tego drugiego zespołu był tak dobry, że mimo napiętej sytuacji, dostał propozycje współpracy z Underground. I tak zostało do dzisiaj…

Z tego pierwszego składu zespołu do dzisiaj zostali: wokalista Andrzej Budny oraz gitarzysta Aleksander Biela i basista Łukasz Jednicki. W 2000 roku skład grupy uzupełnił perkusista Krzysztof Macha i drugi gitarzysta Michał Rozbicki, który opuścił Underground w 2005 roku. Od roku zastępuje go Sebastian Matuszczyk.

W 2003 roku ukazała się pierwsza płyta zespołu „Kto jest kim” Na której można znaleźć 16 energetycznych numerów. Takich jak bardzo charakterystyczny dla Underground “Mather Father”. Tego utworu nie może zabraknąć na żadnym koncercie zespołu.

W 2004 roku Underground zagrał akustyczny koncert w studiu im. Agnieszki Osieckiej transmitowany na żywo przez radiową „Trójkę”. Rok później grupa nagrała drugą, tym razem akustyczną płytę zatytułowaną „After grunge” – z tej płyty pochodzi utwór „Killer”…

więcej o zespole: www.underground.art.pl

ART MUSIC TRIO

 

Art Music Trio - to muzycy, którzy pracują ze sobą zaledwie od roku. Na pomysł założenia tego zespołu wpadł basista i akordeonista. Zastanawiali się tylko czy do składu dołączyć gitarę klasyczną czy perkusję. Po namyśle zdecydowali się na gitarę. Nie było problemów ze znalezieniem odpowiedniego kandydata. Dziś Art Music Trio tworzą: Janusz Korczyk – akordeon, Arkadiusz Wiech – gitara klasyczna i Jarosław Mitoraj – gitara basowa.

Wszyscy muzycy współpracują ze znanymi artystami polskiej sceny. Zajmują się też innymi projektami. Janusz Korczyk – pracuje z zespołem Pieśni i Tańca „Cepelia – Fil Wilamoiwce”…

Jarosław Mitoraj daje lekcje gry na gitarze basowej. Gra również na flugelhorniei na trąbce.

Arkadiusz Wiech posiada własne studio nagrań, w którym pracuje wiele zespołów. Tu też powstały oczywiście wszystkie nagrania Art Music Trio. Również to… kompozycja z serialu „Polskie drogi”. Do tego nagrania teledysk wyprodukowała Telewizja Katowice…

W repertuarze Art Music Trio są kompozycje z najróżniejszych gatunków. Oprócz muzyki filmowej - utwory kameralne muzyki klasycznej, tematy operetkowe i musicalowe. Standardy jazzu i muzyki latynoamerykańskiej, znane tematy walców i piosenek francuskich. Ale także największe hity i przeboje współczesnej muzyki rozrywkowej. Członkowie Art Music Trio uczestniczą również w projekcie Tyrolia Band.

Art Music Trio znane jest już ze swoich recitali koncertowych. Coraz częściej zdarza się, że wszystkie miejsca na ich koncertach są wyprzedane. Było tak niedawno w słowackiej Żylinie. Są kraje, gdzie zespoły o podobnym instrumentarium są bardzo popularne. W Polsce powoli zyskują coraz większą rzeszę sympatyków.

Art Music Trio to zespół, który na razie wykonuje tylko znane utwory innych kompozytorów. Ale muzycy pracują już nad swoją pierwszą autorską płytą. Kilka kompozycji już powstało i zostało nawet zarejestrowanych. Płyta ma się ukazać w przyszłym roku.



Zapraszamy: www.artmusictrio.pl

Grupa „dzień dobry”

 

Pełni optymizmu i poczucia humoru – tak postrzegają ich fani. Sami o sobie mówią, że wyróżnia ich „pozytywna akustyczna fala”.

Grupa „dzień dobry” pochodzi z Bielska-Białej. Tworzy ją pięcioro osób. Janek i Krzysztof znają od dziesięciu lat. Byli ministrantami w tym samym kościele. Janek pracuje w Domu Kultury w Bielsku-Białej, gdzie jest nauczycielem muzyki. Jego pasją jest gra na gitarze i kolekcjonowanie instrumentów. Często chodzi na zakupy do sklepów muzycznych. Przez ostatni rok kupił trzy nowe gitary, teraz rozgląda się za kolejną.

Krzysztof muzyką interesował się od dziecka. Kiedy miał siedem lat rozpoczął naukę w szkole muzycznej. Podczas studiów często wyjeżdżał do swojego kolegi do Wiednia. Tam dorabiał grając na skrzypcach. Obecnie komponuje muzykę do spektakli teatralnych. Pracuje w Teatrze Polskim i teatrze lalek „Banialuka” w Bielsku-Białej. Współpracuje także z innymi teatrami w kraju.

Małgosia i Janek poznali się w Domu Kultury w Bielsku-Białej, gdzie dziesięć lat temu zaczęli wspólnie pracować. Hobby Małgosii to lepienie naczyń z gliny. Niektóre ze swoich prac sprzedaje.

Staszek z Piotrem poznali się na pielgrzymce na Jasną Górę. Staszek jest księdzem. Znajomi mówią, że to człowiek o wielkim sercu, który „pomaga ludziom stać się lepszymi”. Jego pasją jest dziennikarstwo. Prowadzi program informacyjny i audycję muzyczną w radiu diecezjalnym „Anioł Beskidów”.

Pasją Piotra są książki filozoficzne i sensacyjne. Czyta10 książek tygodniowo. Nie rozstaje się z nimi nawet prowadząc samochód. Wtedy sucha audio-booki. Śpiewa, gra na gitarze i cajonie [kahonie]. Często zabiera ze sobą swoje instrumenty i koncertuje w miejscowych kawiarniach.

„Dzień dobry” powstało w lutym 2004 roku. Ich muzykę wyróżnia specyficzne brzmienie o etnicznym charakterze. Początkowo grali na imprezach użytkowych, kilka miesięcy później pojawiły się pierwsze propozycje koncertów. Dla publiczności grają niemal co dwa tygodnie. Ostatnio zagrali Andrychowie.

Po dwóch latach od założenia kapeli wydali swoją pierwszą płytę. Były to „Pieśni pasyjne” nagrane z okazji świąt wielkanocnych. Na ich najnowszej płycie „Panu naszemu” znalazły się kolędy. Oba krążki dostępne są w sklepach muzycznych. W tym roku planują wydać płytę z własną interpretacją utworów Marka Grechuty. Na niej znajdzie się utwór do, którego teledysk nagrała telewizja Katowice.

Największym sukcesem „Dzień dobry” jest pierwsze miejsce w Konkursie na Interpretację Piosenek Marka Grechuty „Korowód”. Nagroda trafia do grupy we wrześniu ubiegłego roku.

Ulubionym miejscem spotkań zespołu jest kawiarnia teatralna „Pod sceną” w bielskim teatrze. Tam najczęściej powstają nowe teksty i nowa muzyka.

Zespół Anima Liberti

 

Uwiedliście mnie świetnymi, lirycznymi, obserwatorskimi tekstami. Przypominacie mi T-Love kiedy zaczynali grać – tak powiedział o nich Muniek Staszczyk, gdy usłyszał muzykę Anima Liberti.

Wszystko zaczęło się w połowie 2004 roku, kiedy „Kazik” postanowił zrealizować swoje marzenie i założyć kapelę. Przez kilka tygodni szukał osób, które chciałyby grać. W końcu udało mu się namówić Rafała, który od razu odnalazł się w roli wokalisty.

„Kazik” w zespole gra na perkusji. Od dwóch miesięcy jest zawodowym żołnierzem. Pełni służbę w Wojskowej Straży Pożarnej w Warszawie. Jest także członkiem Ochotniczej Straży Pożarnej w swoim rodzinnym mieście.

Rafał jest studentem informatyki. Jego pasją jest muzyka. Na gitarze zaczął grać jako dziecko. Początkowo nie miał własnego instrumentu, więc grał na gitarze siostry. Koledzy z zespołu mówią o nim, że jest duszą towarzystwa. Każdą wolną chwilę spędza na spotkaniach ze znajomymi.

Rafał i „Kor” podczas spotkań w klubach często wspólnie muzykują. To właśnie w takich miejscach najczęściej powstają nowe pomysły na muzykę.

„Kor” w zespole gra na klawiszach. Jest autorem słów i muzyki. Na co dzień pracuje w firmie zajmującej się testowaniem poduszek powietrznych. Jego pasją są książki fantastyczne. Czyta nawet dwie tygodniowo. Jak mówi w fantastyce odnajduje odzwierciedlenie rzeczywistości w humorystycznej formie.

Pasją Marcina jest alpinistyka. Wspinaczką zajmuje się od 10 lat. Latem, co kilka dni, wspólnie ze znajomymi organizuje wypady na skałki. Zimą wspinaczkę zastępuje schodzeniem do jaskiń.

Michał gdy ukończył 12 lat zaczął trenować trójbój nowoczesny. Z całej dyscypliny najbardziej wciągnęło go strzelanie. Zdobył dwukrotny tytuł mistrza Polski Ligi Ochrony Przyrody i puchar Polski w strzelectwie. Kiedy rozpoczął studia zrezygnował z regularnych treningów.

Anima Liberti z łaciny znaczy „dusza wolnego”.

Wyróżnia ich nietypowe połączenie lirycznych tekstów z brzmieniem rock’n’reggae. Grupa ma na swoim koncie ponad 60 koncertów. Za najważniejsze uznają te zagrane podczas występów T-love, Akurat oraz Papryka Korps. Zespół koncertował także podczas trasy Punky Reggae Live 2007.

Michał Czachowski

 

Jest jednym z nielicznych gitarzystów flamenco w kraju. Gra około 60 koncertów rocznie. Wystąpił między innymi w Indiach, Omanie, Anglii i Francji.

Michał wyrastał w otoczeniu muzyki hiszpańskiej. W dzieciństwie słuchał płyt ojca przywiezionych z Sewilli – stolicy flamenco. Często siadał z instrumentem i próbował naśladować usłyszane dźwięki. I tak zaczął grać. Pierwszy raz wystąpił przed publicznością w wieku piętnastu lat.

W 1998 roku wyjechał do Indii, gdzie uczył gry na gitarze w miejscowej Akademii Muzycznej. W wolnym czasie doskonalił swoje umiejętności gry na sitarze. W Indiach poznał Giridhar’a.

Michał z Giridhar’em tworzą zgrany duet. Od jedenastu lat wspólnie koncertują i nagrywają płyty. Obecnie przygotowują się do trasy koncertowej po Meksyku. Mówią, że razem potrafią zagrać na wszystkim.

Oprócz grania, Michał zajmuje się projektowaniem graficznym. Jest właścicielem wydawnictwa muzycznego. Od szesnastu lat uczy gry na gitarze. Na lekcje przyjeżdżają do niego uczniowie nawet z Warszawy i Poznania. Jak mówią – mimo dużej odległości warto, bo dla nich to najlepszy gitarzysta flamenco w kraju.

Przy współpracy z artystami z Indii i Hiszpanii trzy lata temu wydał płytę „Indialucia” [indialusija]. To jak na razie jedyna płyta, jaką ma na sowim koncie. Wspólnie z przyjacielem z Indii pracują teraz nad kolejnym krążkiem. Album będzie gotowy do końca roku.

„Indialucia” [indialusija] odniosła wiele sukcesów. Dla Michała największym osiągnięciem jest drugie miejsce w rankingu najlepszych płyt World Music w USA w 2007 roku i nominacja do Fryderyków 2006.

Pierwszy teledysk z udziałem Michała do utworu „raag&ole” zrealizowali studenci katowickiej filmówki.

Ostatnio powstał kolejny teledysk, którego producentem jest Telewizja Katowice.

Michał koncertuje w filharmoniach i teatrach. Ostatnio zagrał w Mediolanie i Bukareszcie. Wystąpił także w programie „Rondo sztuki” zrealizowanym przez TVP Kultura.

Twórczość Michała dobrze oceniają dziennikarze polskich i zagranicznych mediów:

- Na swojej płycie zrobił coś, na co nie wpadł nikt przed nim: połączył flamenco z muzyką indyjską. Efekt niesamowity. Tego jeszcze na świecie nie było!
Jolanta Pierończyk - Dziennik Zachodni

- Czachowski pozostawił trwały ślad nie tylko w gitarowej, ale i w światowej muzyce etnicznej. Stworzył album, który inspiruje, wzrusza i zachwyca.
Dariusz Domański - Top Gitar

Został wybrany najlepszym polskim gitarzystą flamenco w ankiecie czytelników magazynu „Gitara i Bas”. Fani mówią, że muzykę Michała wyróżniają dźwięki mało znanych w Polsce instrumentów. A koncerty to prawdziwe widowiska, łączące temperament muzyki hiszpańskiej z pokazami tańca flamenco.

„TIFE TIFE”

 

Zaczęło się banalnie. Znajomy zaproponował Pauli vocal w zespole, który chciał założyć. Pojciechała na próbę , zaśpiewała i …….została przyjęta. Ale Paula to przede wszystkim mama dwóch synów. Musiały upłynąć dwa lata zanim zdecydowała się na regularne próby.

W tym czasie założyciel grupy wyjechał zagranicę, pozostali członkowie zespołu bez nazwy - znów szukali pełnego składu. Próby odbywały się od przypadku do przypadku, po czym zagranice wyjechał perkusista. Pozostało ich dwóch: Adam – gitarzysta i Jacek – basita. Godząc niełatwą prace nie zrezygnowali z pasji, szukali dalej - i muzyków i vocalistki.

Koncert lokalnych grup w Żorach był jak mówią impulsem do ponownego wszczęcia prób, ćwiczyli w piwnicy dopóki, nie znaleźli odpowiedniej sali, w końcu dotarli tez do Jacka – perkusisty, który na stale związał się z grupą ,a Paula na co dzień telewizyjna charakteryzatorką zaczęła regularnie śpiewać w zespole.

Od 2007 roku grają w niezmienionym składzie. Nazwe Tife tife zaczerpnęli z jednego z ulubionych kawałków Klausa Mitfocha. Na swym koncie mają kilkanaście koncertów w Polsce ale i w Czechach, wszędzie spotykają się z niezwykle ciepłym przyjęciem. Ich dokonania publiczność porównuje do grupy Maanam , ale Tife tife- , choć porównania te cieszą – woli być po prostu zespołem z Żor.

W przygotowani już materiał na płytę, nad ostateczną wersją każdego kawałka pracują wspólnie. Za sobą mają już pierwszy profesjonalny teledysk do flagowego utworu „Złe dzielnice”



SOLEI

 

Solei to tak naprawdę Maciej Sojka. Urodził się w Katowicach. Mieszka w Siemianowicach Śl. Jego śląska tożsamość – jak sam mówi – ma ogromny wpływ na jego twórczość.

Przygodę z muzyką rozpoczął w połowie lat 90-tych, gdy założył grupę 3 BLOX, która zawiesiła działalność w 2006 roku. Wtedy Solei rozpoczął solową karierę. W maju ma ukazać się jego pierwsza płyta.

Solei pasjonuje się fotografowaniem zdegradowanych obiektów przemysłowych oraz portretowaniem mieszkańców Górnego Śląska. Z zawodu jest chemikiem i pracuje w Zakładzie Spektroskopii w Polskiej Akademii Nauk w Warszawie.

Z Solei współpracuje Justyna Kamińska. Utalentowana młoda wokalistka. Naukę śpiewu rozpoczęła w katowickim Pałacu Młodzieży, gdy miała 10 lat. Jej pierwszą nauczycielką była Małgorzata Rogala. Muzyczną wiedzę zdobywa w Państwowej Szkole Muzycznej II stopnia im. Karola Szymanowskiego w Katowicach.

Ostatni teledysk Solei do utworu nie mam sił wyprodukowała Telewizja Katowice.

Drake

 

W swojej muzyce łączą brzmienie irlandzkich fletów, bodhranu [boranu], akordeonu i gitary. Grają folk i szanty. Choć sami to, co tworzą określają jako morski folk.

Wszystko zaczęło się 5 lat temu. Wspólnie przygotowali kilka utworów, które zagrali w częstochowskiej Tawernie Żeglarskiej. Miał to być jednorazowy występ. Koncertowanie tak im się spodobało, że postanowili założyć kapelę. Po pięciu latach na swoim koncie mają już ponad 200 koncertów i jedną płytę.

Nazwa zespołu – Drake – pochodzi od nazwiska angielskiego korsarza. Członkowie zespołu Drake pochodzą z Częstochowy. Pasją Bartka i Sławka jest żeglarstwo. Poznali się kilka lat temu na Mazurach, gdzie pływali na jachtach. Bartek na co dzień pracuje w Zespole Szkół Ekonomicznych w Częstochowie. Jest nauczycielem wf-u. Dla Bartka sport to nie tylko zawód, ale także zamiłowanie. Raz w tygodniu po pracy zostaje na sali gimnastycznej i wspólnie ze znajomymi gra w siatkówkę i koszykówkę.

Sławek w zespole jest wokalistą. Gra także na bodhran [boranie]. Z muzyką nie rozstaje się. Oprócz grania, kolekcjonuje muzyczne krążki. Często odwiedza komis z płytami winylowymi, który prowadzi jego znajomy.

Wojtek jest przedstawicielem handlowym. Interesuje się także informatyką. Prowadzi mały serwis komputerowy. Po powrocie z pracy siada w swoim garażu naprawia sprzęt komputerowy.

Piotrek jest nauczycielem w szkole podstawowej z oddziałami integracyjnymi. Ma dziewięcioletnią córkę – Julię. Z córką stara się spędzać każdą wolną chwilę. Ich ulubionym zajęciem są spacery, a zimą dodatkowo jazda na sankach.

Basistą w zespole jest Andrzej. Pracuje w firmie zajmującej się składaniem maszyn. Miesiąc temu wyjechał służbowo do Niemiec. Teraz w zespole zastępuję go Tomek. W zmienionym składzie Drake nagrał teledysk, którego producentem jest Telewizja Katowice.

Zespół Drake jest laureatem siedmiu festiwali szantowych, m.in. we Wrocławiu, Morsku i Katowicach. W 2007 roku wydali swoją pierwszą płytę. Ich utwory można znaleźć także na kilku składankach. Kolejny autorski krążek planują wydać na początku przyszłego roku.





KRZYŻ:CROSS

 

Projekt Krzyż:Cross powstał na początku XXI wieku 2013 jak sami członkowie zespołu mówią: w Świętym Mieście czyli w Częstochowie.

Krzyż:Kross to Marco Finito i Monsieur Rola - tworzą muzykę elektroniczną, zdecydowanie niekomercyjną. Co najważniejsze używając wyłącznie starych komputerów COMMODORE C=64, które były marzeniem nastolatków w latach osiemdziesiątych ubiegłego wieku. Od samego początku archaicznie brzmiące kompozycje wykonywane na zabytkowych komputerach swą absurdalnością i tekstami na granicy "Edobrego smaku" spotykają się z bardzo pozytywnym odbiorem. Na koncertach powalając publiczność na kolana.

Właśnie w małych klubach Krzyż:Kross czują się najlepiej. Ich występy zawsze charakteryzowały się niestandardowym, nieplanowanym przebiegiem oraz żywiołowymi reakcjami.

Marko Finito i Monsier Rola mowią o sobie: jesteśmy performerami Szczególnie dumni są z niezapomnianych spektakli z udziałem zaprzyjaźnionych zespołów: SUPER GIRL & ROMANTIC BOYS, PROCESOR PLUS, MASS KOTKI, MIKROWAFLE, ELEKTRYCZNY WĘGORZ.... Swoją muzykę określają jako DISCOPUNK, z 8-bitowymi smaczkami i szalonymi tekstami melodyjnych piosenek.

Oto Kriss:Cross czyli Marco Finito i Monsieur Rola w teledysku wyprodukowanym przez Telewizję Katowice.



KTP

 

O swej twórczości mówią, że wyróżniają ich refleksyjne teksty. Ich fani, z kolei mówią po prostu, że „robią świetną muzę”. KTP tworzy trzech młodych chłopaków. Przyznają, że największym sukcesem dla nich jest to, że są ludzie, którym podoba się ich muzyka.

Krzysiek z Wojtkiem poznali się w gimnazjum. Na dobre zaprzyjaźnili się, kiedy odkryli wspólne zamiłowanie do muzyki. Uczą się w tym samym liceum. W tym roku zdają maturę. Po egzaminach Krzyś wybiera się na budownictwo, Wojtek chce zostać prawnikiem.

Pasją Krzysia oprócz muzyki jest futbol. W piłkę zaczął grać jako sześciolatek. Równocześnie jego ojciec starał się nauczyć go gry na gitarze. Początkowo KRZYŚ nie chciał grać. Dał się przekonać dopiero kilka lat później. Zaczynał od gitary klasycznej. Ojciec pokazał mu kilka chwytów. Reszty nauczył się sam. W zespole oprócz gry na gitarze także śpiewa.

Wojtek interesuje się historią. Szczególnie lubi czytać książki o średniowieczu. Kiedy skończył pięć lat zaczął pływać. Brał udział w niemal każdych szkolnych zawodach Jego ostatni sukces to złoty medal zdobyty przed trzema laty. Na gitarze zaczął grać sześć lat temu. Swój pierwszy instrument dostał w prezencie od rodziców.

Robert już jako pięciolatek słuchał techno. Kiedy skończył dwanaście lat przerzucił się na metal. Wtedy też zaczął grać na perkusji. Od dwóch lat chodzi na lekcje gry na tym instrumencie. W wolnym czasie gra w piłkę nożną. Przez dwa lata trenował w szkółce piłkarskiej na Stadionie Śląskim. W przyszłości chce zostać dziennikarzem prasowym lub pracować w branży turystycznej.

KTP powstał trzy lata temu. Nazwa zespołu wzięła się od pierwszych liter nazwisk założycieli kapeli. Grają rocka. Choć każdy z chłopaków słucha innego gatunku. Wojtek jest fanem AC/DC. Krzyś słucha metaliki. Robert słucha kilku gatunków, jak mówi, dla niego ważne jest to, by była to muzyka ciężka. Rok temu wydali swoje pierwsze demo. Obecnie kończą pracę nad nowym krążkiem.

Chłopaki zagrali do tej pory cztery koncerty. Ostatnio do swoich nowych doświadczeń dopisali teledysk nagrany przez Telewizję Katowice.



ESUS

 

Poznali się na studiach w Akademii Muzycznej w Katowicach. Zaczynali jako kwartet smyczkowy. W obecnym – pięcioosobowym składzie – grają od dwóch lat. Grupę ESUS wyróżnia połączenie brzmienia instrumentów perkusyjnych, kontrabasu i skrzypiec.

Krzyś współpracuje z siedmioma zespołami. Zaczynał od fortepianu, potem nauczył się grać na instrumentach dętych. Jest nauczycielem perkusji w szkole muzycznej w Tychach. Jego pasją jest także kuchnia. Już jako dziesięciolatek potrafił gotować. Kiedy skończył 19 lat zainteresował się kuchnią meksykańską i japońską. Jak mówi, lubi eksperymentować i łączyć smaki.

Jarek jest ojcem trzyletniego Adasia i rocznej Alicji. Mówi, że przy dzieciach cały czas jest coś do naprawiania. Stąd wzięło się zamiłowanie do majsterkowania.

Bartek od dziecka interesował się muzyką i sportem. Od kilku miesięcy trenuje aikido. Przyznaje, że treningi pozwalają mu skoncentrować się i nabrać sił.

Piotrek jest zapalonym kolarzem. Choć jazdę na rowerze traktuje amatorsko, to co roku w wakacje wybiera się na tygodniowe rajdy. Pokonuje wtedy ponad tysiąc kilometrów. Mówi, że bez roweru i muzyki nie wyobraża sobie życia.

Maciek zajmuje się organizowaniem tras koncertowych. Nie rozstaje się z telefonem i terminarzem. Na koncerty zaprasza artystów z całej Europy. Przyznaje, że przyświeca mu idea szerzenia polskiej kultury za granicą.

Pierwszy koncert zagrali w marcu 2007 roku w Miejskim Centrum Kultury w Tychach. Wojciech Wieczorek – dyrektor placówki – pomógł także wydać pierwsze demo ESUSa. W planach mają nagranie profesjonalnej płyty, która trafi do sklepów muzycznych w całym kraju. Ostatnio do swojego dorobku dopisali teledysk zrealizowany przez Telewizję Katowice.

Grupa gra około piętnastu koncertów rocznie. Na wiosnę planują trasę koncertową po Polsce. ESUS w twórczości łączy muzykę instrumentalną z rozrywkowym jazzem. Jak mówią członkowie zespołu – starają się stworzyć własny, niepowtarzalny styl.



Nieformalni

 

Zaczęło się 30 lat temu, kiedy po raz pierwszy w duecie zagrali Mirek i Staszek. Uczyli się w tym samym technikum samochodowym, koncertowali podczas szkolnych uroczystości.Po ukończeniu szkoły przestali grać. Po osiemnastu latach - reaktywowali zespół.

Staszek wspomina, ze w dzieciństwie był bardzo muzykalny. Wtedy była to zabawa, teraz to pasja i hobby. Oprócz muzyki prowadzeni własnego interesu. – hurtownię alkoholu i kilka barów.

Mirek, gry na gitarze sprobował za namową kolegów. Wkrotce złapał bakcyla.Ale muzyka to nie jedyna jego pasja raz w tygodniu ze Staszkiem łowi ryby,Zdarza się ,ze podczas także grają. To własnie , że nad wodą najczęściej powstają nowe utwory.

Qba jest perkusistą. Jego drugą pasją są rajdy samochodowe. Pięć lat temu zaczął jeździć jako pilot i kierowca. Obecnie jest już tylko kibicem. Na co dzień pracuje w Elektrowni Rybnik. Po pracy każdą wolną chwilę spędza ze swoją żoną.

Robert jesycye studiuje. Poza „Nieformalnymi” gra w dwóch innych zespołach. Interesuje się nowinkami technicznymi. Obecnie rozgląda się za nowym sprzętem do odtwarzania muzyki.

Jarek zarządza firmą, produkującą bramy garażowe. Dwa razy w tygodniu odbywają się tu próby zespołu. Poza pracą jeździ na koncerty grup rockowych i bluesowych.W nieformalnych jest wokalistą.

Różnice wiekowe pomiedzy członkami zespołu słychać w ich muzyce. Łączą w niej doświadczenie czterdziestoparolatków z ekspresywnością dwudziestolatków. Grają rocka z elementami metalu, bluesa i jazzu.

Rok temu wydali pierwsza płytę.. Obecnie pracują nad kolejnym krążkiem. Na swoim koncie mają już pierwszy teledysk, którego producentem jest Telewizja Katowice.



BANANA BOAT

 

Dla członków zespołu muzyka i żeglarstwo to dwie życiowe pasje. W ich przypadku stopiły się w jedną – miłość do szant.

Członkowie Banana Boat to ludzie wyjątkowi. Łączący swoją muzyczną pasję z bardzo aktywnym życiem zawodowym.

Maciej Jędrzejko - lekarz medycyny, doktorant Śląskiego Uniwersytetu Medycznego to jedna z najciekawszych postaci polskiej, szantowej społeczności. Założony przez niego zespół miał być środkiem do spełnienia marzeń o rejsie do Islandii.

Okazał się jednak trwałym spełnieniem marzenia o przyjaźni, podróżach i nieustannej, artystycznej kreatywności.

Maciej Jędrzejko stworzył pierwszy Wolny Portal Szantowy - odwiedzany przez tysiące wielbicieli muzyki morza - portal Szantymaniak.pl i jest redaktorem naczelnym papierowego magazynu pod tym samym tytułem. Maciej jest jednocześnie twórcą i animatorem wielu imprez szantowych, jurorem festiwalowym oraz niestrudzonym propagatorem kultury marynistycznej w Polsce.

Banana Boat mieli już okazję zaprezentować się publiczności telewizyjnej, między innymi w programie Rower Błażeja, w którym wykonali utwór „Zęza”.

Kolejny członek załogi Banana Boat - Paweł Konik Konieczny, handlowiec, eks-bokser, świetny gitarzysta bluesowy i tata wspaniałego Bartoszka, wraz z Maciejem Jędrzejką wspólnie zakładał Banana Boat w 1994. To, między innymi, dzięki jego wszechstronnym zainteresowaniom zespół Banana Boat eksperymentuje czerpiąc inspirację z całej tradycji folkowej, nie tylko morskiej. Przykładem są kolędy: Teledysk „Gdy śliczna panna” wyreżyserowała i zrealizowała słynna artystka fotograf i twórczyni teledysków – Parycja Woy-Wojciechowska.

Paweł Jędrzejko, brat Maćka, amerykanista z Uniwersytetu Śląskiego, eks-marynarz i kapitan jachtowy jest wielbicielem kultury XIX wieku. Spod jego pióra wyszła większość tekstów Banana Boat. Cieszy go bardzo, że twórczość Banana Boat jest doceniana w Polsce i na świecie – bo jak twierdzi - przeczy to krzywdzącemu stereotypowi szanty jako prymitywnej przyśpiewki.

W 2005 roku zespół uzyskał drugie miejsce w świecie w konkursie Amerykańskiego Stowarzyszenia Muzyki A Cappella za Najlepszy Album i Najlepszy Utwór Folkowy.

Doceniła ich wszechstronność także Eleanor McEvoy – jedna z najwybitniejszych wokalistek irlandzkich, kompozytorka i instrumentalistka. Dziś, premierowo, prezentujemy efekt ich współpracy utwór „Little Look” w wersji 100% a cappella.

Kolejny członek załogi Banana Boat - Michał Maniara, lekarz stomatolog, doktorant Śląskiego Uniwersytetu Medycznego, dyplomowany manager służby zdrowia i znakomity manager zespołu. Podobno Banana Boat istnieją tylko dzięki niemu. Jest jedyną osobą, która skutecznie rozwiązuje wszelkie zadrażnienia nierzadkie przecież w gronie takich indywidualistów.

Piotr Qdyś Wiśniewski, specjalista od dalekich tras, od niedawna przemierza Polskę jako bas Banana Boat. Jak twierdzą członkowie zespołu - Piotr jest posiadaczem jednego z najciekawszych niskich głosów Polskiej Sceny Szantowej, na którą składa się kilkuset wykonawców i która od trzydziestu lat zdołała wypracować sobie ponad trzydzieści dorocznych festiwali. Dołączywszy do zespołu Banana Boat, Piotr przekształcił go w sekstet, wzbogacając jego brzmienie.

Tomasz Czarny, na co dzień bankowiec, na którego barkach spoczywa znaczna odpowiedzialność, znajduje wytchnienie w komponowaniu. Tomaszowi właśnie zespół Banana Boat zawdzięcza oryginalne kompozycje do większości utworów; on także jest autorem charakterystycznych aranżacji.

Banana Boat pracują właśnie nad swoją nową płytą, która ma się ukazać za kilka miesięcy. Na razie gotowy jest jeden utwór, który ma się na niej znaleźć. Ma tytułu Giżycko – i właśnie do niego Telewizja Katowice wyprodukowała teledysk.

VINTAGE

 

Na scenie rozpiera ich energia. Przyznają, że są tak szaleni, jak szalony jest rock&roll, który grają.

Zespół Vintage [wintycz] to: Krzysztof – wokal i gitara, Paweł - perkusja i Przemek - bas. Choć mieszkają w różnych częściach Polski, to – jak mówią – spotkali się by grać.

Krzysztof już jako dziewięciolatek zaczął grać na fortepianie. Po roku spróbował gry na gitarze. Tak bardzo zakochał się w tym instrumencie, że mimo niezadowolenia rodziców, grał trzymając swój wymarzony instrument w ukryciu pod kołdrą. Przez dziesięć lat tworzył na gitarze akustycznej. Potem przerzucił się na gitarę elektryczną. Wspomina, że brakowało mu jednak jakiegoś impulsu. Dlatego zdecydował się grać na grubych strunach. Dzięki temu brzmienie jego instrumentu jest niepowtarzalne – oceniają koledzy z zespołu.

Paweł pochodzi z bardzo muzykalnej rodziny. Jego ojciec i dwóch braci także grają na instrumentach. Paweł jest samoukiem. Najpierw nauczył się grać na gitarze, potem na perkusji. Wspólnie z kolegami chodzi na siłownię, jak mówi - koncerty wymagają tyle wysiłku, że musi dbać o kondycję.

Przemkowi muzyka towarzyszyła od dzieciństwa. Ojciec grał na akordeonie, a matka akompaniowała mu wystukując rytm na łyżkach. Pierwszy raz wziął gitarę do ręki jako siedmiolatek i próbował naśladować zasłyszane dźwięki. Grał także na pianinie, ale szybko zrezygnował. Jego pasją oprócz muzyki jest także fotografia.

Jako trio VINTAGE grają od czterech lat. Na swoim koncie mają ponad 200 koncertów. Dwa lata temu wydali swoją pierwszą płytę. Nagrali ją tylko na trzech instrumentach, bez powielania dźwięków. Twierdzą, że dzięki temu udało im się uzyskać surowy charakter, a takie właśnie było zamierzenie. Obecnie VINTAGE nagrywa swój drugi krążek. Do sklepów trafi latem tego roku.

Na najnowszej płycie znajdzie się utwór, do którego teledysk nagrała Telewizja Katowice.



KABARET "DŁUGI"

 

Zapytani o historię odpowiadają, że przetrwali trzy przewroty, cztery rewolucje, dwadzieścia cztery rządy i kilkaset strajków. Przyznają, że swoje występy przestali liczyć po przekroczeniu dwóch tysięcy.

Kabaret Długi założyli Jacek z Piotrem. Uczyli się w tym samym liceum w Dąbrowie Górniczej. Już wtedy marzyli o stworzeniu zespołu. Przed szkolnymi dyskotekami przedstawiali swoje pierwsze skecze kabaretowe. Po ukończeniu szkoły założyli kabaret.

Jacek jest dumny, z tego ,ze jest kabareciarzem. Twierdzi, że jego praca to misja. Żartobliwie opowiada, że każdy dzień zaczyna od dylematu: „Czy dziś jaja na miękko, czy na twardo”.

Darek do kabaretu dołączył 13 lat temu. Opowiada, że jego życie kręci się wokół kawy. Ostatnio skomponował nawet odę do kawy. Na co dzień pracuje w Filharmonii Śląskiej.

Agnieszkę do kabaretu przyprowadził Darek. Uczyła się u niego śpiewu w Młodzieżowym Ośrodku Pracy Twórczej w Dąbrowie Górniczej. Jej pasją jest malarstwo. Zajmuje się także rękodziełem. Mówi, że większość czasu spędza na dworcach, ciągle podróżując.

Kabaret Długi ma na swoim koncie cztery płyty i 5 kaset z muzyką i skeczami. Mówią, że do kolekcji brakuje im tylko płyty winylowej.

Nazwa kabaretu miała nawiązywać do zadłużenia państwa w okresie, gdy zaczynali karierę. Wtedy nie mogli się do tego przyznać, dlatego tłumaczyli, że nazwa „długi” odnosi się do ich wzrostu.

O swojej muzyce mówią krótko: „Inni starają się wyrazić siebie, my wyrażamy się o innych”. Są w trakcie wznawiania pierwszej płyty.

Występowali m.in. w Czechach, Szwecji, Stanach Zjednoczonych, Kanadzie, Rosji i na Węgrzech. Na pytanie o hobby z uśmiechem odpowiadają: solenie orzeszków, rzeźby z grilla i chęć przeżycia.

– Czasem udaje się nam coś przeżyć, nawet coś wielkiego, potem wkładamy to do klasera i jest do czego wracać, bo to się nie dewaluuje – mówią członkowie kabaretu.

Twórczość kabaretu dobrze oceniają internauci: - Niepowtarzalny klimat i wspaniałe dowcipy nie pozwalają o nich zapomnieć. Paweł Mroczkowski - merlin.pl

- Byłem na kilku waszych koncertach. Mój śmiech, wycie i okrzyk brawo, słyszę na nagraniach z tych występów. Słuchając Waszych płyt często śmieję się po raz kolejny. Grzegorz Porowski - merlin.pl

Wyróżnia ich poczucie humoru. W tłumie zawsze się odnajdujemy, bo odstajemy – mówią członkowie grupy - bo odstają. Tak gdzieś o pół głowy.

The Road

 



"Droga ewakuacyjna"

 

Są skromni, pełni pokory. I to jest ich siła. Tak o zespole „Droga ewakuacyjna” mówią ich fani.

Karina do zespołu trafiła dzięki byłemu perkusiście grupy. To on przyprowadził ją na jedną z prób. Tam zaśpiewała i postanowiła, że zostanie na stałe. Pasją Kariny jest jazda konna. Uczyła się jeździć przez dwa lata. Kiedy zaczęła śpiewać zrezygnowała z regularnych treningów. Teraz do swojego ulubionego sportu powraca w wolnych chwilach.

Olek, kiedy skończył 16 lat postanowił nauczyć się grać na gitarze. Pierwsze dźwięki wygrywał na starej gitarze taty. – Kiedy wziąłem gitarę do ręki od początku wiedziałem, że chcę grać. To jest dla mnie szalenie ważne – podkreśla młody muzyk. Olek jest studentem psychologii. W wolnym czasie czyta książki filozoficzne.

Na klawiszach w zespole gra Paweł. Jest samoukiem. Dwie godzinny dziennie spędza na rowerze. W ubiegłym roku przejechał ponad cztery tysiące kilometrów, w tym roku chce poprawić swój wynik.

Przemek swoją pierwszą perkusję dostał w wieku 14 lat. Przyznaje, że jego muzyczna przygoda zaczęła się jednak znacznie wcześniej. Już jako mały chłopiec uderzał o wszystko co miał pod ręką i wydawało z siebie jakiś dźwięk. Mówi, że gra na perkusji wymaga dobrej kondycji, dlatego cztery razy w tygodniu biega.

Andrzeja do gry na basie zachęcił Olek. Andrzej uczy się w szkole policealnej na wydziale ratownictwa medycznego. W tym widzi też swój przyszły zawód. Na razie zdobywa praktyki.

Managerem zespołu jest ojciec Olka – Marcel. To on zajmuje się promocją zespołu i pomaga im w realizacji marzeń.

Droga ewakuacyjna gra bluesa i rocka. Zespol kocha się w muzyce z lat 70-tych. Ich zdaniem, w tym okresie powstawały najlepsze kawałki.. W swoich utworach starają się utrzymać klimat, jaki słychać w kompozycjach sprzed 40 lat.

Pierwszy koncert zagrali dwa lata temu. Od tego czasu, przed publicznościa, wystąpili już ponad trzydzieści razy. Swoją pierwszą płytę chcą wydać w przyszłym roku. Na ich debiutanckim krążku znajdzie się między innymi utwór „Piórko”, do którego teledysk nagrała Telewizja Katowice.
Największym marzeniem zespołu jest zagranie na dużej scenie podczas festiwalu Rawa Blues.





LONDON TYPE SMOG

 

Okazuje się, że Siemianowice Śląskie nie są tak daleko od Londynu, jak by się to mogło wydawać... A na pewno nie dla chłopaków z siemianowickiego zespołu London Type Smog, których utwory brzmią jakby były rzeczywiście tworzone gdzieś w okolicach chociażby Abbey Road.

London Type Smog - wśród swoich ulubionych wykonawców, obok klasycznych dzisiaj The Beatles, wymieniają jednym tchem Radiohead, Coldplay, U2, Sonic Youth czy Mogwai. A te brytyjskie tradycje muzyczne wyraźnie słychać w twórczości zespołu... Jego nazwa, zainspirowana lekcją geografii o zjawiskach atmosferycznych – jest więc jak najbardziej odpowiednia i trafiona...

Ciekawe w tym przypadku jest to, że członkowie London Type Smog w Londynie jeszcze nie byli... Mają nadzieje się kiedyś wybrać... jeżeli nie zagrać koncert w jakimś klubie... to na pewno pozwiedzać. A i na Abbey Road z pewnością zajrzą...

Historia London Type Smog rozpoczęła się w czasie wakacji, w sierpniu 2007 roku. Trójka przyjaciół – uczniów Liceum Ogólnokształcącego nr II im. Jana Matejki w Siemianowicach Śl. – postanowiła zrealizować swoje marzenia o utworzeniu własnego zespołu... Łukasz Korus – czyli Korek, Marcin Dudek – po prostu Dudek i Paweł Osowski – Osa, rozpoczęli próby w szkolnej piwnicy...
Do tej trójki, stawiającej pierwsze muzyczne kroki, szybko dołączył Bartek Gąsior z Czeladzi – zwany pieszczotliwie Gorolskim... Zespół był już komplecie... W szkolnej piwnicy siemianowickiego Matejki panuje prawdziwie artystyczna atmosfera. Oprócz sali prób London Type Smog działa tu również scena szkolnego teatru.

W marcu 2008 roku London Type Smog zarejestrowali w studiu swoje pierwsze utwory. Już miesiąc później demo z tymi nagraniami wygrało I edycję ogólnopolskiego konkursu Studio Garaż. London Type Smog okazali się lepsi od przeszło 400 innych zespołów. Sukces tym bardziej godny uwagi, że grali wówczas razem raptem od kilku miesięcy. Dzisiaj London Type Smog bardzo ciężko pracują nad szlifowaniem tego materiału. Próby w szkolnej piwnicy odbywają się kilka razy w tygodniu. Innym sukcesem zespołu, z którego są bardzo dumni, jest udział London Type Smog w programie „Offensywa” radiowej Trójki.

London Type Smog zagrali dopiero kilkanaście koncertów. Obecnie pracują nad organizacją swojej ogólnopolskiej trasy koncertowej. Zamierzają tego lata zagrać tak dużo koncertów jak dużo się da. Takie ogranie na pewno będzie procentowało w przyszłości. Marzą o występie na tegorocznym festiwalu w Jarocinie... W przyszłym roku zamierzają wydać swój debiutancki album... Na pewno nie zabraknie na nim nagrania „Parasole, spadochrony” , do którego teledysk wyprodukowała TV Katowice. Możemy być pewni, że o London Type Smog jeszcze nie raz usłyszymy...



Full Light

 

Niejeden zespół zrezygnowałby po 16 latach grania. My jesteśmy wytrwali i to pomogło nam przetrwać – mówią o sobie członkowie zespołu Full Liht.

Darek i Grzegorz są rodzeństwem. Już w dzieciństwie lubili słuchać rocka. Darek kiedy skończył 16 lat zaczął grać na gitarze. Od 9 lat pracuje jako stolarz. W wolnym czasie kibicuje podczas meczów piłkarskich.

Grzegorz od 22 lat pracuje w kopalni. Gra w amatorskiej lidze piłki nożnej w Piekarach Śląskich. Pierwszą gitarę dostał w prezencie od starszego brata. Miał wtedy 12 lat.

Konrad na co dzień jest doradcą bankowym. W wolnym czasie uczy swoją córkę gry na klawiszach. Przyznaje, że jego pasją jest także gra na giełdzie.

Marcel jest zawodowym bramkarzem. Żartobliwie opowiada, że połowę życia spędził na boisku, drugą połowę przy perkusji. Przygoda z muzyką zaczęła się na dobre, kiedy Marcel i Grzegorz mieli po piętnaście lat. Spotykali się w domu i próbowali grać.

Chłopaków z Full Light łączą dwie pasje. Jedna do muzyki, druga do futbolu.

Zespół Full Light powstał z połączenia dwóch grup. W jednej z nich grał Marcel, Grzegorz i Darek. W drugiej dwóch Rafałów, którzy zrezygnowali z grania kilka lat temu. Po drugiej kapeli pozostała dziś już tylko nazwa.

Chłopaki z Full Light grają rocka. Przez ostatnie dwa lata zagrali prawie 40 koncertów. Za największy sukces uznają suport przed koncertem T-Love. Na swoim koncie mają na razie jedną płytę. Właśnie z niej pochodzi utwór, do którego teledysk nagrała Telewizja Katowice.

Twórczość zespołu dobrze oceniają ich fani:
- Jesteście super. Uwielbiam Wasze teksty i muzykę. Paulina - full-light.ovh.org
- Jesteście rewelacyjni, uwielbiam Wasze koncerty, super klimacik. ula - full-light.ovh.org

Pod koniec maja zaczynają nagrywać swój drugi krążek. Marzy im się wydawca, dzięki któremu ich nowa płyta będzie mogła trafić na sklepowe półki.

Teledysk: „Oddajesz siebie” słowa: Dariusz Badora, muzyka: Grzegorz Badora
autorami pozostałych utworów są:
słow: Dariusz Badora
muzyki: Grzegorz Badora



Blockheads

Blockheads to zderzenie kompletnie odmiennych ludzi i ich wspólnej miłości do muzyki. Z przerwami, pracują wspólnie od 15 lat. W tym czasie, w zespole, nastąpiło wiele zmian, także personalnych, jednak została wspólna idea i pasja. Inspiracji szukają wszędzie – starają się jednak unikać patetyzmu i jednocześnie nie ocierać się o banał.

Wokalista, autor tekstów i muzyki, Piotr Skałka zaczął pierwsze utwory pisać w wieku 17 lat. Na pytanie, co jest największym osiągnięciem zespołu, Piotr Skałka odpowiada: nasze utwory! One są naszym największym osiągnięciem i to, że wciąż Blockheads mówią własnym językiem.

O muzyce mogą rozmawiać godzinami, wciąż dyskutując o jej roli, znaczeniu i tym czym może stać się dla odbiorców. Pamiętają o tym przy tworzeniu kolejnych kompozycji...

Blockheads to zespół profesjonalistów. Bardzo serio i z pasją podchodzących do tego co robią. Po wielu zmianach Blockheads to obok Piotra Skałki:
- perkusista Remigiusz Szewczyk – dusza zespołu, jego bardzo dobre wykształcenie muzyczne pozwala mu na swobodę posługiwania się różnymi technikami gry, uwielbia grać koncerty – czuć kontakt z publicznością...
- klawiszowiec Paweł Stós – wśród swoich ulubionych wykonawców wymienia Marylę Rodowicz i Technotronic – ale trudno wyczuć czy mówi poważnie – dzięki niemu utwory Blockheads nabierają niezwykłego kolorytu;
- gitarzysta Arek Jóźwik – gra na gitarze elektrycznej i klasycznej, wśród hobby na pierwszym miejscu jest oczywiście muzyka... klasyczna i flamenco...
- najnowszym nabytkiem zespołu jest basista Mateusz Odrzywołek. Współpracuje z grupą zaledwie od dwóch miesięcy – wcześniej grał w zespołach osadzonych w ciężych gatunkach muzycznych

Jaka jest twórczość Blockheads? Po pierwszym przesłuchaniu ich utworów odnosi się dobre wrażenie. Ważne jest jednak to, że po kolejnych, ich kawałki zwykle podobają się coraz bardziej. Teksty odsłaniają swoje kolejne znaczenie, muzyka nabiera lepszego smaku. Coraz bardziej zdaje się komunikować ze słowami...

Każdy utwór Blockheads to opowieść, która niesie ze sobą potężny ładunek emocjonalny. Sławek Chudowski – twórca programu „To Brzmi” i reżyser teledysku ostatniego teledysku Blockheads postanowił zinterpretować i opowiedzieć obrazami historię opisywaną przez Piotra Skałkę w utworze „Serce Smoka”...

Blockheads nie trzymają się kurczowo jednego stylu. Nawet na jednej płycie można znaleźć wiele gatunków. Od poezji śpiewanej po ciężkie, progresywne brzmienie. A jeśli ktoś lubi czytać między wierszami - może naprawdę zakochać się w twórczości tego zespołu.

Blockheads współpracowali między innymi z Romanem Jońcą z Universe, z saksofonistą Tomaszem Skrzyńskim oraz ze znanym gitarzystą Maciejem Talagą. Piotr Skałka i Roman Jońca stworzyli wspólny projekt – Metanoja – przy udziale Macieja Talagi i reszty członków Blockheads. (Metanoja)

Umiejętność pisania dostałem od Boga, i traktuje to jak rodzaj powołania, mówi Piotr Skałka. Autor większości muzyki i wszystkich tekstów Blockheads. Więc dopóki czuje, że mam coś do powiedzenia – będę to robił. – mówi Piotr - Nie założyłem zespołu bo mi się nudziło, dodaje, czułem że mam misję i muszę ją realizować. Nawet gdybym miał tworzyć dla bardzo wąskiej grupy odbiorców - to dla nich warto się starać. – podsumowuje swoją prace Piotr Skałka.

Tych odbiorców i fanów Blockheads na szczęście przybywa. Choć zespół od lat nie zagrał koncertu. Ostatni raz przed publicznością wystąpili trzy lata temu w Budapeszcie. Potem zawiesili działalność. Grają znowu razem od stycznia tego roku. Przygotowują nowy materiał. Z którym, oby wypłynęli na jak najszersze wody...

Top secret

Ponad dwadzieścia lat temu zakładają kapelę „Top secret”. Komponują kilka utworów, ale nigdy nie dają popisów przed większą publicznością. Trio rozpada się, kiedy kończą technikum. Po sześciu latach jeden z synów założycieli kapeli – Karol znajduje na strychu starą gitarę ojca i zaczyna grać. Równocześnie Kamil – brat bliźniak Karola próbuje swoich sił na perkusji.

Tam, gdzie kilka lat temu Karol znalazł starą gitarę ojca, do dziś odbywają się próby młodego zespołu. Na nazwę wybrali sobie to samo określenie, co kilkanaście lat wcześniej zespół ojca. Oprócz bliźniaków w zespole grają także: Kinga, Julia, Magda i Daniel.

Kinga dwa lata temu zaczęła grać na klawiszach. Zachęcił ją do tego Karol. Najpierw chodziła na lekcje, potem uczyła się sama. Teraz gra na gitarze basowej.
Julia od pięciu lat uczy się grać na pianinie. Zamiłowaniem do klawiszy zaraziła ją jej kuzynka.
Magda opowiada, że śpiewa przy każdej okazji, nawet pod prysznicem. Oprócz śpiewu gra także na gitarze. Jej hobby to aktorstwo. Gra w szkolnych przedstawieniach.
Kamil lubi grać w gry komputerowe, szczególnie wyścigi. Po szkole często wsiada na rower, albo gra z kolegami w piłkę nożną.
Karol jeździ na desce, rowerze i gra w piłkę. Kiedyś próbował grać na klawiszach, dziś nie rozstaje się z gitarą.
Daniel pochodzi z muzykalnej rodziny. Od zawsze wsłuchiwał się w brzmienie gitary i trąbki. Trzy razy w tygodniu biega.

Ulubionym zajęciem grupy oprócz muzyki jest piłka nożna i siatkówka.
„Top secret” wyróżnia ciężkie brzmienie ich muzyki i wiek. Przez fanów nazywani są: „najmłodszą kapelą rockową w kraju”.






tvpkatowice


WIĘCEJ W DZIALE

               


  Kontakt